Kozłowski: Szereg nieprawidłowości, brak reakcji ministra

Kwi 18, 2019

Kontynuujemy rozmowę z przewodniczącym Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej (ZOK) NSZZ "Solidarność" Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA (JSW) Sławomirem Kozłowskim. Pytamy, dlaczego warto należeć do przygotowywanego przez Zarząd Spółki Pracowniczego Programu Emerytalnego i pytamy o szczegóły, które legły u podstaw stwierdzenia sprzed miesiąca, że najsłabszym punktem JSW jest jej Rada Nadzorcza.

 

* * *

 

Solidarność Górnicza: - Zarząd JSW planuje stworzenie Pracowniczego Programu Emerytalnego (PPE) jako alternatywy dla rządowych Pracowniczych Planów Kapitałowych. PPE zostanie uruchomiony, jeżeli przed 1 lipca deklarację o przystąpieniu do Programu złoży co najmniej 25 procent pracowników JSW. Związkowcy zachęcają pracowników, by ci składali stosowne deklaracje i przekonuje, że będzie to dla nich korzystniejsze niż PPK. Skąd tak jednoznaczne stanowisko?

Sławomir Kozłowski, przewodniczący ZOK NSZZ "Solidarność" JSW SA: - Cieszy nas sam fakt, że Zarząd zdecydował o utworzeniu PPE, czym po raz kolejny dowiódł, że zasłużył na nagrodę "Pracodawca przyjazny pracownikom". Tworząc PPE, pracodawca chce w całości z własnych środków pokryć dodatkowe zabezpieczenie emerytalne pracowników JSW. W tym momencie najważniejsze jest, by do 1 lipca co najmniej 1/4 załogi zainteresowało się propozycją Zarządu, bo tylko wtedy PPE zostanie uruchomione. Gdzie tutaj korzyści? Z punktu widzenia pracownika jest to rozwiązanie bezkosztowe w przeciwieństwie do PPK, gdzie składka jest częściowo odciągana z pracowniczego wynagrodzenia. Ponadto PPK mają być rozwiązaniem obowiązującym "z automatu", wymagającym złożenia ewentualnej rezygnacji, natomiast PPE - co chciałbym tutaj podkreślić - są całkowicie dobrowolne. O szczegółach informujemy w specjalnym artykule, który można znaleźć na łamach świątecznego wydania miesięcznika Solidarność Górnicza i w serwisie internetowym górniczej "Solidarności".

SG: - Na jakim etapie znajduje się realizacja uzgodnień przyjętych podczas spotkania reprezentatywnych organizacji związkowych JSW SA z ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim, do którego doszło 21 stycznia?

SK: - Mimo trzech miesięcy, jakie upłynęły od tamtego spotkania, zobowiązania ze strony pana ministra nie są realizowane. Pytam - dlaczego? Pod notatką widnieją dwa podpisy - pana ministra i mój. To oznacza, że jej treść została zaakceptowana przez obydwie strony i że obydwie strony mają pełne prawo do wzajemnego egzekwowania przyjętych zobowiązań. Jednym z zobowiązań było przedstawienie przez resort propozycji dotyczących rozwiązania kryzysu personalnego między innymi w Radzie Nadzorczej JSW. Nie zostały one przedstawione, choć na ten temat wtedy rozmawialiśmy, a w notatce wyraźnie zapisano, że nastąpi to "w najbliższym czasie". Wydawało nam się, jako stronie społecznej, że osiągnęliśmy wtedy konsensus. Dzisiaj wychodzi na to, że pan minister nie widzi niczego złego w powoływaniu do Rady Nadzorczej JSW osób, które nigdy nie miały nic wspólnego z górnictwem. Ponadto szef resortu energii zobowiązał się do cyklicznych spotkań z przedstawicielami organizacji związkowych JSW SA co najmniej raz na kwartał. Czekamy na potwierdzenie, że takie spotkanie w najbliższym czasie się odbędzie, bo pierwszy kwartał roku 2019 właśnie dobiega końca. "Słowo się rzekło, kobyłka u płota" - jest takie powiedzenie i jeśli mamy szanować pana ministra to oczekujemy, że pan minister również będzie szanował załogę oraz jej przedstawicieli. A panu wiceministrowi energii odpowiedzialnemu za górnictwo Grzegorzowi Tobiszowskiemu, panu posłowi Grzegorzowi Janikowi i panu posłowi Grzegorzowi Matusiakowi przypominamy, że byli gwarantami styczniowych ustaleń - dlaczego milczą do tej pory?

SG: - W rozmowie, jaką przeprowadziliśmy miesiąc temu, wspomniana już tutaj Rada Nadzorcza JSW została wskazana jako "słaby punkt" Spółki. Obiecaliśmy też doszczegółowienie tej kwestii...

SK: - Tak. Odpowiadając, skupię się dzisiaj wyłącznie na faktach dotyczących określonych osób. Rzecz pierwsza - jeszcze w marcu członkiem Rady Nadzorczej JSW był człowiek, który popełniał plagiaty w swoich pracach naukowych. Z tego powodu prezydent Andrzej Duda oficjalnie odebrał temu człowiekowi przyznane wcześniej odznaczenie państwowe. My mówiliśmy o tym panu ministrowi znacznie wcześniej, ale żadnej reakcji się nie doczekaliśmy. Teraz mamy członka Rady Nadzorczej JSW, pana P., który miał znaczący wpływ na dobór osób kierujących JSW Logistics, spółką-córką JSW. Małżonka pana P. funkcjonowała tam jako dyrektor kontrolingu, a wiceprezesem - z polecenia pana P. - był niejaki pan M. W czym problem? Mianowicie w tym, że wraz z pojawieniem się tych dwóch osób w JSW Logistics zaczęły mieć miejsce poważne nieprawidłowości, zaś kondycja spółki drastycznie się pogorszyła. Pani P. zaczęła wprowadzać rozwiązania, które naraziły firmę na poważne straty finansowe. Nieprawidłowości miały miejsce nawet przy zakupie mebli do nowych biur w Katowicach z około 200 tysięcy złotych. Nie zastosowano regulaminu przetargowego, a sam przetarg wygrała firma, której oferta była droższa od konkurencji i która złożyła ofertę po terminie. Tę niekorzystną ofertę członkom komisji przetargowej przedstawił wiceprezes, pan M., z pominięciem procedury przetargowej. W roku 2017 wybierano firmę, która miała przeprowadzić remont kanału do napraw wagonów. Wiceprezes M. naciskał, by przetarg wygrała pewna firma, jednak wtedy komisja przetargowa nie uległa tym naciskom. Co ciekawe, zarówno w firmie, która wygrała przetarg na dostarczenie mebli, jak i w firmie, która była mocno popierana przez pana M. przy przetargu na remont kanału do napraw wagonów, funkcję członka Zarządu pełnił ten sam człowiek - pan G. I tutaj historia zatacza koło, bo kilka lat wcześniej ów pan G. razem z panem P., "protektorem" pana M., próbowali wspólnie kupić od Skarbu Państwa gliwicką firmę Metalchem, są zatem dobrymi znajomymi. Idźmy dalej. W roku 2018 kierownictwo JSW Logistics zarządziło akcję "porządkowania magazynów". Zarząd z udziałem pana M. oraz pani P. osobiście wizytowali magazyny i wskazywali materiały do zezłomowania. Często były to dobre, nadające się do użycia części do lokomotyw i wagonów. "Złom" odbierały dwie firmy remontujące tego typu maszyny. Tylko dzięki zapobiegliwości pracowników udało się ukryć część wartościowych rzeczy, które Zarząd i pani dyrektor P. nakazali złomować. Na marginesie warto dodać, że pan P. osobiście szykanował wieloletnich pracowników JSW Logistics, przez co niektórzy z nich odeszli z pracy. Dzisiaj JSW Logistics przechodzi proces naprawczy po okresie rządów wspomnianych wyżej osób, wiceprezesa M. odwołano wskutek interwencji związków zawodowych i decyzji Zarządu JSW, natomiast pan P. wciąż jest członkiem Rady Nadzorczej JSW i sprawia wrażenie osoby obdarzonej dużym zaufaniem ze strony pana ministra Tchórzewskiego, poza tym wielokrotnie powoływał się na dobre relacje z szefem resortu energii. Pod koniec lutego wysłaliśmy pismo bezpośrednio do ministra Tchórzewskiego, by ten zainteresował się niegodnymi praktykami, o których mowa. Do tej pory nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi.

SG: - Przewodnicząca Rady Nadzorczej pani Halina Buk, będąca bliżej spraw Spółki niż minister, również nie widzi problemu?

SK: - Zacznę od ważnej uwagi, że my nie odbieramy pani przewodniczącej autorytetu naukowego i jej osiągnięć na uczelni. Z drugiej jednak strony szefowa Rady Nadzorczej na górnictwie się nie zna i to też trzeba powiedzieć wprost. Dokonania w biznesie też ma mocno dyskusyjne. Nie może być tak, że nadzór nad JSW, podmiotem przynoszącym niemal 2 miliardy zł zysku rocznie, pełni osoba z niewielką praktyką gospodarczą. Załoga tak olbrzymiej firmy zasługuje chyba na poważne traktowanie ze strony większościowego udziałowca. Na koniec chciałbym podkreślić, że wszystkie podane przeze mnie fakty mają oparcie w konkretnych dokumentach, które są w posiadaniu ZOK NSZZ "Solidarność" JSW SA. Część z tych spraw ma charakter "rozwojowy", dlatego proponuję, by porozmawiać o nich za miesiąc.

SG: - Z pewnością tak zrobimy. Dziękujemy za rozmowę.

 

rozmawiał: MJ