Kandydat na premiera z wizytą w Jastrzębiu

Profesor Piotr Gliński, kandydat na premiera "rządu technicznego" Prawa i Sprawiedliwości, gościł w piątek, 18 stycznia, w Jastrzębiu-Zdroju. W trakcie wizyty spotkał się ze związkowcami z Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA (JSW). Gość pytał o kwestie związane z rynkiem węgla koksującego: technologie wydobycia czy konkurencję na rynku. Nie mogło także zabraknąć tematu prywatyzacji JSW. Podkreślił, że ewentualna prywatyzacja nie może się odbyć kosztem utraty przez Skarb Państwa pakietu kontrolnego nad firmą.

- Nie mam gotowej recepty na uzdrowienie sytuacji polskiego górnictwa, musiałbym poznać szczegółowo jego problemy. Jednak jedyną receptą na bolączki kopalń nie może być prywatyzacja, zwłaszcza taka, z której korzyści osiąga jedynie budżet państwa, a nie prywatyzowane spółki – zauważył prof. Gliński. - Jeśli zaś rząd planuje dalszą prywatyzację spółek węglowych w oparciu o powołaną właśnie spółkę Inwestycje Rozwojowe, istnieje zagrożenie, że pieniądze z prywatyzacji, zamiast zasilić branżę górniczą, jej rozwój, zasilą zupełnie inne cele. Pół biedy, gdyby chodziło o projekty energetyczne, bo można byłoby je jakoś wpisać w rozwój branży węglowej. Nie wiem jednak do końca, jakie są zamiary obecnego rządu, gdyż opinia publiczna nie jest informowana o szczegółach programu "Inwestycje Polskie", a jak wiemy - diabeł tkwi w szczegółach. Możemy się wszystkiego spodziewać - powiedział kandydat na premiera.

Wizyta prof. Glińskiego zbiegła się w czasie z referendum na temat przyłączenia się pracowników JSW do generalnego strajku solidarnościowego.

- Podtrzymywanie miejsc pracy poprzez ich subsydiowanie jest znacznie tańsze niż likwidowanie miejsc pracy, a następnie ich odtwarzanie. Postulat związkowców skierowany do rządu jest zatem najbardziej racjonalny w sytuacji kryzysu i powiększającego się bezrobocia - ocenił jedną ze związkowych propozycji prof. Gliński.

 

Zdaniem prof. Piotra Glińskiego (w środku) Skarb Państwa powinien zachować kontrolę nad Jastrzębską Spółką Węglową SA. Kandydat na premiera poparł związkowy postulat ratowania miejsc pracy nawet kosztem dopłacania do ich utrzymania, bo w dłuższej perspektywie jest to rozwiązanie tańsze niż likwidacja przedsiębiorstw. (fot. Łukasz Karczmarzyk, Tygodnik Śląsko-Dąbrowski NSZZ "Solidarność")