"Naszą bronią jest strajk". Ruszają referenda w górnictwie

Przygotowania do zaplanowanych na 10 stycznia referendów, w których śląscy i zagłębiowscy górnicy wypowiedzą się na temat przystąpienia do regionalnego strajku generalnego przeciwko polityce rządu, osiągnęły decydującą fazę. Do rąk pracowników przemysłu wydobywczego trafił przedreferendalny Biuletyn Ulotny Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego (BUM).

- Rząd oderwał się od rzeczywistości i wydaje mu się, że problemy pracowników i pracodawców nie są ich problemami. Trzeba nim wstrząsnąć, albo zmienić. Zanim będzie za późno - piszą związkowcy w opublikowanym Biuletynie. - Naszą najmocniejszą i najskuteczniejszą bronią jest strajk. Oni strajku się boją. Gdy wspólnie zaprotestują górnicy, energetycy, hutnicy, ciepłownicy, kolejarze, zbrojeniówka, służba zdrowia, oświata, zakłady motoryzacyjne, gdy staną autobusy i tramwaje, to rząd nie będzie mógł już dalej wciskać kitu, że jesteśmy na zielonej wyspie, że tylko nielicznym gorzej się powodzi, a reszta ma się świetnie - przekonują.

Zwracają również uwagę, że śląsko-zagłębiowskie przedsiębiorstwa stanowią "system naczyń połączonych" i załamanie w jednej branży skutkować będzie kryzysem w innych gałęziach gospodarki, nie wyłączając górnictwa. - Gdy hutnictwo ograniczy produkcję i zacznie przenosić produkcję za granicę, gdy przestanie zamawiać koks, a koksownie przestaną zamawiać węgiel, to JSW będzie ciąć płace i zwalniać ludzi. Gdy zakłady przemysłowe będą ograniczać produkcję i spadnie zapotrzebowanie na węgiel, to co zrobią Kompania Węglowa i KHW? Zaczną ciąć płace i zwalniać ludzi! - czytamy w związkowej publikacji.

Według przewodniczącego śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" Dominika Kolorza, strajk odbędzie się w połowie lutego, po przeprowadzeniu referendów we wszystkich branżach. Ostatnia akcja protestacyjna na Śląsku o podobnej skali miała miejsce w maju 1981 roku.

 

Połączyła ich bierność rządu

Sprzeciw wobec polityki rządu premiera Donalda Tuska w obliczu nawarstwiających się problemów regionu połączył pięć organizacji związkowych: NSZZ "Solidarność", Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, Forum Związków Zawodowych, Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80" i Związek Zawodowy "Kontra". 23 października ub.r. utworzyły one Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy, który domaga się:
- stworzenia osłonowego systemu regulacji finansowych oraz ulg podatkowych dla przedsiębiorstw utrzymujących zatrudnienie w okresie niezawinionego przestoju produkcyjnego (chodzi o to, aby przedsiębiorstwa nie zwalniały ludzi i nie likwidowały miejsc pracy w czasie kryzysu, tylko razem z rządem płaciły postojowe),
- wprowadzenia systemu rekompensat dla przedsiębiorstw objętych skutkami Pakietu Klimatycznego (chodzi o to, aby rząd wspierał przedsiębiorstwa, które wykańcza zbyt drogi prąd, bo inaczej te zakłady i miejsca pracy zostaną przeniesione za wschodnią granicę),
- ograniczenia stosowania tzw. umów śmieciowych (chodzi o to, aby ludzie mieli stałą i stabilną pracę, aby mogli odkładać na emerytury),
- likwidacji centralnie zarządzanego Narodowego Funduszu Zdrowia (chodzi o to, aby nasze składki trafiały na leczenie pacjentów w naszym regionie, a nie były przejadane przez urzędników w Warszawie),
- utrzymania rozwiązań emerytalnych, przysługujących pracownikom zatrudnionym w warunkach szczególnych i szczególnym charakterze (chodzi o utrzymanie emerytur pomostowych na wcześniejszych, sprawiedliwych zasadach, aby ludzie przed emeryturą nie trafiali na bruk bez środków do życia).

Decyzję o przystąpieniu do strajku podejmują sami pracownicy. W związku z tym, że polskie prawo nie przewiduje możliwości organizacji strajku przeciwko polityce rządu, formalnie referenda dotyczą udziału w strajku solidarnościowym z pracownikami sądownictwa, będącymi w sporze zbiorowym, a nie mogącymi podjąć czynnej akcji protestacyjnej. Pozytywna odpowiedź większości głosujących na pytanie dotyczące udziału w strajku (przy ponad 50-procentowej frekwencji) pozwoli na przeprowadzenie legalnej akcji przypominającej strajk generalny, trwającej jednak nie dłużej niż 4 godziny.

Pod koniec listopada za udziałem w strajku opowiedzieli się pracownicy Koksowni "Przyjaźń" Sp. z o.o., pierwszego zakładu, którego struktury związkowe NSZZ "Solidarność" należą do Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego. Kratkę z odpowiedzią "tak" zakreśliło niemal 96 procent głosujących. Frekwencja wyniosła 61 procent.

 

Zobacz też:

•  Kolorz: Referenda w górnictwie od 10 stycznia

•  Górnik Tuska się nie boi...

•  Śląsk: Trwają referenda strajkowe. Górnicy zagłosują w styczniu