"Telewizja pokazywała przemówienie generała...". Mija 29 lat

Gru 13, 2010

W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego z generałem Wojciechem Jaruzelskim na czele wprowadziła stan wojenny. Większość działaczy NSZZ "Solidarność" uwięziono, Związek zdelegalizowano, a na ulicach pojawiło się wojsko i Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej (ZOMO). Kilka dni później w KWK "Wujek" ZOMO zastrzeliło 9 strajkujących górników.

Niedzielę, 13 grudnia, młodzież zapamiętała jako niedzielę bez "Teleranka", niezwykle popularnego wówczas programu dla dzieci. Tego dnia telewizja od rana nadawała jedynie przemówienie generała Jaruzelskiego, w którym ten tłumaczył rzekome powody zawieszenia praw obywatelskich oraz wyprowadzenia wojska i milicji na ulicę. Komunistyczny reżim bardzo szybko zaczął wymuszać posłuszeństwo na tych, którzy sprzeciwili się stanowi wojennemu: 16 września, podczas interwencji w katowickiej kopalni "Wujek", funkcjonariusze ZOMO zastrzelili 9 górników. W jastrzębskim "Manifeście Lipcowym" strzały ze strony interweniujących oddziałów milicji dosięgły czterech górników, którzy na szczęście przeżyli. W kręgu szyjnym jednego z nich, Czesława Kłoska, do dziś tkwi pocisk będący smutną "pamiątką" po stanie wojennym.

Dziś mija 29 lat od tamtych wydarzeń. Wprowadzenie stanu wojennego było nielegalne nawet według prawa obowiązującego na terenie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Oficjalnie jego wprowadzenie uzasadniano pogarszającym się stanem polskiej gospodarki, później przewodniczący WRON generał Wojciech Jaruzelski odwoływał się również do zagrożenia radziecką interwencją. Tych twierdzeń do dziś nie udało się udowodnić (ani im zaprzeczyć). Faktem natomiast jest, że stan wojenny oznaczał ponowną delegalizację jedynej w Europie Środkowo-Wschodniej niezależnej od władzy organizacji jaką był Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność". Nad "Solidarnością" nie było kontroli, więc wprowadzono stan wojenny, aby szybko i sprawnie zlikwidować dopiero co zalegalizowany Związek, działaczy umieścić w więzieniach zwanych "ośrodkami odosobnienia" lub "internowania", a społeczeństwo zastraszyć.

To ostatnie udało się władzy tylko częściowo, i to mimo akcji takich jak w kopalniach "Wujek" czy "Manifest Lipcowy". Najbardziej niepokorni wobec komunistycznego reżimu okazali się - nie po raz pierwszy - górnicy. W nocy z 14 na 15 grudnia 1981 roku podziemny strajk rozpoczęli pracownicy KWK "Piast". Spędzili oni tamte święta Bożego Narodzenia na dole, bo swój protest zgodzili się zakończyć dopiero po dwóch tygodniach, 28 grudnia. W dniach 15-24 grudnia strajkowali także górnicy z pobliskiego "Ziemowita", gdzie również przerwano protest po uzyskaniu pisemnych gwarancji ze strony dyrektora zakładu.

Na wprowadzenie stanu wojennego reagowali również przywódcy innych państw. Najbardziej zdecydowanie przeciwko stanowi wojennemu zaprotestował prezydent Stanów Zjednoczonych z Partii Republikańskiej Ronald Reagan. W wygłoszonym przemówieniu mówił: Od tysiąca lat Boże Narodzenie świętowane jest w Polsce, kraju głębokiej tradycji chrześcijańskiej. Ale te święta nie niosą wiele radości dzielnemu narodowi polskiemu. Polacy zostali zdradzeni przez swój własny rząd. Władze i ich sojusznicy boją się wolności, którą Polacy tak sobie upodobali. Ruch wolnościowy został starty siłą, strzelaniem do górników i aresztowaniami. Złamano też podpisane w 1980 roku w Gdańsku porozumienia sierpniowe. Represje mają zdławić Solidarność, ale tak naprawdę dławi się cały naród. Próbując zaszczuć Solidarność, władze wypowiedziały wojnę własnemu narodowi. Jak wytłumaczą się z użycia siły, by obezwładnić cały naród?

Stan wojenny został zawieszony 31 grudnia 1982 roku, a całkowicie zniesiony 22 lipca 1983 roku. W samym dniu jego wprowadzenia do działań wymierzonych przeciwko polskiemu społeczeństwu zaangażowano około 70 tys. żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, 30 tys. funkcjonariuszy podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych oraz bezpośrednio na ulicach miast 1750 czołgów i 1400 pojazdów opancerzonych, 500 wozów bojowych piechoty, 9000 samochodów oraz kilka eskadr helikopterów i samoloty transportowe. Jak ustalił Instytut Pamięci Narodowej, od 13 grudnia 1981 do 22 lipca 1983 podczas strajków i manifestacji z rąk władzy zginęło 56 osób. Całkowitą liczbę bezpośrednich ofiar stanu wojennego trudno oszacować, choć różne źródła wskazują, że przekracza ona 100 osób.