Pierwsza była "Halemba"

Gru 19, 2021

Pacyfikacja pierwszego z górniczych strajków przeciwko ogłoszeniu stanu wojennego miała miejsce w "Halembie". Ten mało znany fakt postanowiła przypomnieć Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" KWK "Ruda" Ruch "Halemba". Przy wsparciu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność" i dyrekcji należącej do Polskiej Grupy Górniczej SA kopalni "Ruda" udało się zorganizować wystawę poświęconą wydarzeniom sprzed 40 lat oraz losom halembskiej opozycji po 13 grudnia 1981 roku. Ekspozycja zagościła w cechowni KWK "Ruda" Ruch "Halemba".

Podczas uroczystego otwarcia wystawy przypomniano przebieg akcji protestacyjnej górników z "Halemby".

Bezpośrednim impulsem do jej rozpoczęcia było zatrzymanie ówczesnego przewodniczącego zakładowej "Solidarności" Stanisława Kiermesa i wiceprzewodniczącego Henryka Zakrzewskiego w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Po otrzymaniu informacji o zatrzymaniu do kopalni przybyli trzej działacze związkowi: Roman Kordoń, Jan Skiba i Ryszard Siboń. 13 grudnia około 100 osób zebrało się wokół ołtarza świętej Barbary w cechowni zakładu. Górnicy żądali zwolnienia internowanych i odwołania obowiązującego od północy stanu wojennego. Wkrótce do budynku wkroczyło wojsko. Nakazano zgromadzonym rozejście się. Protestujący rozpoczęli modlitwę różańcową, następnie zaś - pod wpływem zdecydowanej groźby dowódcy oddziału Ludowego Wojska Polskiego i komendanta Milicji Obywatelskiej (MO) - zwartą grupą opuścili cechownię oraz teren kopalni. Zdarzenia miały jednak swój ciąg dalszy.

14 grudnia załoga ponownie zebrała się w cechowni i podjęła strajk. Stanęły urządzenia wyciągowe wszystkich szybów, a pod ziemię zjechały wyłącznie osoby niezbędne do utrzymania ruchu zakładu górniczego. Powołano komitet strajkowy, który zadbał o zabezpieczenie kopalni przed ewentualnym sabotażem. Około godziny 15. do cechowni przybył komisarz wojskowy Bytomskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego (BZPW) w towarzystwie dyrektora BZPW i dyrektora kopalni. Odczytał dekret o wprowadzeniu stanu wojennego i wydał rozkaz przerwania strajku. Odpowiedzią były gwizdy. Tymczasem kierownictwo strajku już wtedy zdało sobie sprawę, że na terenie Rudy Śląskiej "Halemba" jest w swoim proteście osamotniona. Uznało też, że dalsza kontynuacja akcji nie ma sensu i może doprowadzić do tragedii. Niejednogłośnie podjęto decyzję o zakończeniu działań. Gdy "oficjalny" komitet strajkowy udał się do dyrekcji, by przekazać szefostwu zakładu, że protest został zakończony, wyłonił się komitet zakonspirowany z Piotrem Gonsiorem, Ludwikiem Kortą i Jackiem Sokalą, który poderwał załogę do dalszego oporu. Konsekwencją była nocna pacyfikacja protestujących. Około godz. 22. funkcjonariusze MO, Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej i Rezerwowych Oddziałów Milicji Obywatelskiej zaatakowali górników przebywających w cechowni. Główne starcia miały miejsce przed cechownią. Część ściganych, w tym rannych, znalazła schronienie w pobliskim kościele pw. Matki Boskiej Różańcowej. Ci, którzy uciekli do hoteli robotniczych, zostali brutalnie pobici. Rano pozbierano znaczki osobiste do trzech hełmów - było ich 286, bo tylu uczestników protestu wytrwało do końca.

15 grudnia liderzy strajku zostali aresztowani, a niedługo później uznani za winnych i skazani przez Sąd Rejonowy w Gliwicach. Wyroki otrzymali: Piotr Gonsior, Roman Kordoń, Ludwik Korta, Jan Skiba, Ryszard Siboń i Jacek Sokala.

Należy dodać, że wcześniej działacze zakładowej "Solidarności" przezornie ukryli związkowy sztandar, spodziewając się próby jego przywłaszczenia przez władze. Znalazł się on wśród eksponatów zaprezentowanych podczas wystawy. Co jeszcze można było zobaczyć? Maszynę drukarską, na której drukowano wydawnictwa podziemne, a także matrycę oraz egzemplarze nielegalnych tytułów prasowych. Nie zabrakło milicyjnej pałki czy pryczy więziennej z ośrodka dla internowanych w Zabrzu-Zaborzu. Niezwykłą rzecz stanowił różaniec zrobiony przez przewodniczącego Stanisława Kiermesa podczas internowania: paciorki różańca wykonano ze styropianu, a krzyż z linijki... skradzionej komendantowi w trakcie przesłuchania.

Otwierając ekspozycję, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" KWK "Ruda" Ruch "Halemba" Artur Braszkiewicz podziękował osobom zaangażowanym w jej przygotowanie.

- Postanowiliśmy przypomnieć o kopalni "Halemba" i o tym, co się przede wszystkim działo w kopalni "Halemba", w tej cechowni, w 1981 roku. Chcemy na tej wystawie również przedstawić okres działalności związku zawodowego "Solidarność" na kopalni "Halemba" w latach '80-'89. (...) Takim najważniejszym dla nas bodźcem do tego, aby zaprezentować materiały z tamtych czasów było właśnie to, aby przypomnieć o tym, że to właśnie jako pierwszy zakład górniczy prawdopodobnie w Polsce kopalnia "Halemba" została spacyfikowana przez zomowców i milicję. (...) Dziękuję w imieniu całej załogi kopalni "Halemba" przede wszystkim członkom Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność", kolegom z tamtego okresu, działaczom związkowym, którzy pomogli nam oczywiście zebrać te materiały, które tutaj przedstawiamy. Dziękuję przede wszystkim księdzu proboszczowi (...) parafii Matki Boskiej Różańcowej. (...) Dziękuję dyrekcji kopalni, (...) Dominikowi Kolorzowi, przewodniczącemu śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" za objęcie patronatem tej wystawy. Wszystkim, którzy przyłożyli się do tego, aby ta wystawa powstała - powiedział związkowiec.

Dominik Kolorz zwrócił uwagę na szczególne znaczenie wystawy, która mówi o rzadko dotąd wspominanym wydarzeniu historycznym (Solidarność Górnicza pisała o nim w 2015 r.) i rzadko wspominanych bohaterach.

- To może wstyd się przyznać, ale wielu działaczy "Solidarności" - tych z lat 80-tych i tych dzisiejszych - tak naprawdę nie wiedziało o tym, że tutaj, na kopalni "Halemba", podczas stanu wojennego nastąpiła pierwsza pacyfikacja chyba nie tylko kopalni, ale to chyba była pierwsza pacyfikacja zakładu, który strajkował przeciwko komunie, przeciwko reżimowi generała Jaruzelskiego. I myślę, że gdyby nie to dzisiejsze wydarzenie, gdyby nie ta dzisiejsza wystawa, no to pewnie do dzisiaj byśmy nie wiedzieli, że "Halemba" jako jedna z pierwszych stawiła opór i "Halemba" jako pierwsza była spacyfikowana brutalnie przez oddziały milicji i przez oddziały ZOMO. Dziękuję za tą pamięć, Arturze, dziękuję przede wszystkim uczestnikom tamtych wydarzeń, bo to Wy byliście wtedy bohaterami. Dzisiaj odwaga staniała. Wtedy rzeczywiście trzeba było ją mieć, bo wtedy, ktokolwiek się przeciwstawiał rygorom stanu wojennego i komunie, (...) naprawdę narażał życie - podsumował szef Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność".