Kozłowski: Sytuacja jest katastrofalna

Wrz 30, 2025

O pogarszających się nastrojach w środowisku górniczym, sytuacji Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA (JSW) i postępowaniu władzy wobec protestujących pracowników zagrożonych branż rozmawiamy ze Sławomirem Kozłowskim, przewodniczącym Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej (ZOK) NSZZ "Solidarność" JSW SA.

 

* * *

 

Solidarność Górnicza: - Jak ZOK NSZZ "Solidarność" JSW SA ocenia przebieg akcji wręczenia śląskim posłom petycji w sprawie społeczno-gospodarczej katastrofy regionu?

Sławomir Kozłowski, przewodniczący ZOK NSZZ "Solidarność" JSW SA: - Nasza ocena pomysłu przeprowadzenia akcji oraz tego, jak ona przebiegła, jest jak najbardziej pozytywna, bo trzeba wstrząsnąć tymi ludźmi w Warszawie i w ich biurach poselskich. To był krzyk rozpaczy, próba przebicia się przez mur obojętności. Natomiast to, co mnie osobiście przeraża, a w zasadzie utwierdza w przekonaniu o oderwaniu polityków od rzeczywistości, to podejście parlamentarzystów do naszych działań.

Jedni są publicznie oburzeni, że pod ich nieobecność ktoś śmiał zostawić im pod drzwiami symboliczną taczkę węgla - tego samego węgla, który jest solą tej ziemi i dzięki któremu oni w ogóle mają co reprezentować. Zamiast refleksji, nagrywają potem jakieś żałosne przemówienia, chwaląc się swoimi rzekomymi dokonaniami, które dla nas - tu, na dole - są po prostu niewidoczne. Inni znowu, jak poseł Gadowski, wygłaszają tyrady, które z prawdą nie mają nic wspólnego. Oczywiście, na filmikach to oni są bohaterami, a nie my. Robią sobie "selfie" z ministrem energii, pokazując mu naszą (!) petycję, tak jakby pan minister nie otrzymał jej wcześniej oficjalnie od nas...

ZOK NSZZ "Solidarność" JSW SA informowała o problemach górnictwa premiera i ministrów, którzy odpowiadają za sektor. Wystosowaliśmy apele do przewodniczących klubów poszczególnych partii w Sejmie i Senacie. Zwracaliśmy się do wszystkich parlamentarzystów ze Śląska. Niestety, nie czujemy większego zainteresowania naszymi problemami.

Powiem wprost - tu nie są potrzebne kolejne nagrania, puste słowa i chwalenie się na Facebooku. Tu są potrzebne czyny! Posłowie ziemi śląskiej, niezależnie od barw partyjnych, są prawnie i moralnie zobligowani do tego, aby bronić śląskiego przemysłu i miejsc pracy. Zostali wybrani przez ludzi stąd i mają obowiązek walczyć o nasze interesy, a nie o interesy swoich prezesów partyjnych w Warszawie. Na razie, niestety, udowadniają, że o tym zapomnieli.

SG: - Od dłuższego czasu stałym tematem poruszanym przez media jest sytuacja ekonomiczna Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jakie perspektywy rysują się przed Spółką i czego powinny oczekiwać załogi kopalń JSW?

SK: - Po ostatnim spotkaniu z Zarządem Jastrzębskiej Spółki Węglowej i po uzyskaniu informacji, że do analizy sytuacji ekonomicznej JSW dołączyła firma doradcza KPMG, jestem bardziej niż pewny i nie mam żadnych złudzeń - sytuacja jest katastrofalna. A najgorsze jest to, że jestem przekonany, iż za tę sytuację będą musiały zapłacić osoby, które są najmniej za nią odpowiedzialne - czyli pracownicy JSW i spółek-córek JSW.

Nie chciałbym tutaj snuć jakichś teorii spiskowych, ale zastanawia mnie jeden, bardzo niepokojący fakt. Mamy PKP Cargo, czyli kluczowy transport kolejowy, mamy polskie hutnictwo, mamy koksownie i mamy węgiel koksujący, który JSW produkuje. I nagle, w tym samym czasie, wszystkie te strategiczne - a przy tym "zazębiające się" - branże znajdują się w potężnym kryzysie finansowym. Pytam więc głośno: czy to jest przypadek? Jak ma wyglądać przyszłość polskiego przemysłu, skoro jego fundamenty są w zapaści? Czy to jest efekt skrajnej niekompetencji ludzi zarządzających tymi spółkami i nadzorujących je ministrów? Czy jednak, co gorsza, w tym szaleństwie jest metoda i jest to jakiś z góry założony plan deindustrializacji Polski pod dyktando polityki unijnej? Tak czy inaczej, skutek jest ten sam - wyprzedaż majątku i zwalnianie ludzi.

SG: - Spory odzew medialny zyskała akcja protestacyjna przeprowadzona przez górników i hutników na terenie Euroterminalu w Sławkowie. Jak należy ją interpretować i gdzie upatrywać jej przyczyn?

SK: - Akcja w Sławkowie to doskonały i zarazem tragiczny obraz tego, jak państwo polskie dba o swoje strategiczne interesy, a raczej - jak o nie nie dba. Rząd kompletnie nie panuje nad tym, co wjeżdża do Polski. Tani węgiel, stal i inne surowce ze Wschodu zalewają polski rynek, niszcząc nasze zakłady, które nie są w stanie konkurować z towarami produkowanymi bez żadnych norm ekologicznych czy pracowniczych. Wszystko przez to plajtuje.

W stu procentach zgadzam się z wypowiedzią lidera śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" Dominika Kolorza, że musimy wspólnie, ponad podziałami, bronić interesów pracowniczych. Pracownicy, zwłaszcza członkowie związków zawodowych, muszą wreszcie zrozumieć jedną, brutalną prawdę - nikt za nich nie obroni ich miejsc pracy. Ani rząd, ani zarządy, ani politycy. Sami musimy sobie pomóc. Sami dla siebie jesteśmy ostatnią linią obrony.

Nagrania z tej akcji, pokazywane przez niezależne media oraz profile dostępne na platformach społecznościowych (a których oczywiście nie zobaczymy w telewizji rządowej), ukazują brutalność policji. Jako żywo przypomina to sceny z protestów przed siedzibą JSW w 2015 roku. Nie łudźmy się, to jest ten sam schemat pacyfikowania uzasadnionego gniewu społecznego. I niech to będzie ostatni dzwonek dla wszystkich organizacji związkowych, które zapadły w "sen zimowy" albo właśnie chcą w niego zapaść. Odpowiedzialność za obecną sytuację i za brak reakcji was nie ominie. Historia was z tego rozliczy.

Wydarzenia ze Sławkowa stanowią potwierdzenie, że władza nie zawaha się użyć siły przeciwko własnym obywatelom, gdy ci będą stawać w obronie polskiej gospodarki. To sygnał dla nas wszystkich - musimy być zjednoczeni i solidarni, bo tylko we współdziałaniu jest siła, która może cokolwiek zmienić.

SG: - Dziękujemy za rozmowę.

 

rozmawiał: MJ