Romańczuk: Nie zgodzimy się na jakikolwiek dyktat

Paź 03, 2025

25 września organizacje związkowe działające w Grupie Kapitałowej (GK) Enea powołały Komitet Protestacyjno-Strajkowy GK Enea. Bezpośrednią przyczyną tego kroku były decyzje Zarządu Enea SA z 18 września, które - zdaniem strony społecznej - "naruszyły podstawowe zasady dialogu społecznego i bezpieczeństwa zatrudnienia w GK Enea". Przypomnijmy, że do Grupy należy Lubelski Węgiel (LW) "Bogdanka" SA.

W opublikowanym "Akcie powołania Komitetu Protestacyjno-Strajkowego GK ENEA" przedstawiciele związków zawodowych wymienili trzy przykłady wspomnianych naruszeń. To:
- wypowiedzenie obowiązującego w Enea SA układu zbiorowego pracy - "co pozbawia pracowników gwarancji nabytych praw i świadczeń socjalnych oraz oznacza faktyczne jednostronne zerwanie kompromisu społecznego obowiązującego (...) od blisko 30 lat",
- odwołanie przedstawicieli strony społecznej z zarządów i rad nadzorczych spółek zależnych - "co pozbawiło pracowników głosu w procesach decyzyjnych i nadzorczych, łamiąc zasadę współuczestnictwa",
- potwierdzenie kontynuacji procesu podziału spółki Enea poprzez wydzielenie podstawowej działalności przedsiębiorstwa - obszaru obrotu energią.

Wskazali, że wszystkie te działania "pokazują brak woli dialogu ze stroną społeczną i stanowią bezpośrednie zagrożenie dla stabilności zatrudnienia oraz przyszłości pracowników" GK Enea.

Następnie zadeklarowali cele powołania Komitetu - wśród nich takie, które sugerują konkretne działania, jakie wkrótce mogą zostać podjęte. Oprócz "koordynacji działań organizacji związkowych w całej Grupie Kapitałowej ENEA" jest tam mowa o:
- prowadzeniu sporu zbiorowego i negocjacji z pracodawcą w imieniu pracowników,
- organizowaniu i nadzorowaniu akcji protestacyjnych, w tym pikiet, manifestacji oraz - w przypadku braku reakcji [ze strony pracodawcy - przyp. red. SG] - przygotowaniu i przeprowadzeniu strajku,
- obronie nabytych praw pracowniczych, w tym obowiązującego układu zbiorowego pracy, gwarancji socjalnych i bezpieczeństwa zatrudnienia,
- zabezpieczeniu interesów pracowników w przypadku procesów restrukturyzacyjnych i organizacyjnych.

Padła też zapowiedź, iż Komitet Protestacyjno-Strajkowy GK Enea będzie działał do momentu:
- wycofania przez Zarząd Enea SA wypowiedzenia układu zbiorowego pracy,
- przywrócenia przedstawicieli strony społecznej do organów decyzyjnych spółek zależnych,
- zaprzestania prowadzenia procesu podziału spółki Enea SA poprzez wydzielenie obszaru obrotu,
- osiągnięcia porozumienia w sporze zbiorowym.

Pod dokumentem widnieją podpisy kilkunastu związkowców, w tym przewodniczącego Komisji Międzyzakładowej (KM) NSZZ "Solidarność" LW "Bogdanka" SA, którego pytamy o szczegóły decyzji podjętej przez stronę społeczną.

 

* * *

 

Solidarność Górnicza: - Związki zawodowe reprezentujące pracowników Grupy Kapitałowej Enea - do której należy Lubelski Węgiel "Bogdanka" SA - zdecydowały o powołaniu komitetu protestacyjno-strajkowego. Co wpłynęło na ten krok i co on oznacza z perspektywy pracowników samej "Bogdanki"?

Mariusz Romańczuk, przewodniczący KM NSZZ "Solidarność" LW "Bogdanka" SA: - Z perspektywy pracownika "Bogdanki" ten ruch nie powinien być zaskakujący. Jesteśmy traktowani przez rządzących w sposób mało poważny, a nasze problemy - związane chociażby z kwestią objęcia załogi ustawą o funkcjonowaniu górnictwa - nie są rozwiązywane. I tak się dzieje od wielu miesięcy. W pozostałych spółkach należących do GK Enea nie było aż tak napiętej sytuacji. Wszystko się zmieniło, kiedy pracodawca postanowił wypowiedzieć układ zbiorowy pracy dla Enea SA. Ponadto wypowiedziano Ponadzakładowy Układ Zbiorowy Pracy, co spowodowało usunięcie pracowników dotychczasowej reprezentacji z zarządów i rad nadzorczych części spółek należących do Grupy. Załogi pozostałych firm - również LW "Bogdanka" - zdały sobie sprawę, że grozi im to samo. Błyskawicznie zapadła decyzja, by od tej chwili działać razem i zapobiec kolejnym antypracowniczym posunięciom kierownictwa Grupy.

SG: - Jaki mógł być rzeczywisty cel decyzji podjętych przez centralę Grupy Enea?

MR: - Jestem przekonany, że chodzi o osłabienie pozycji związków zawodowych, tak by potem pracowników nie miał już kto chronić, kiedy zaczną zapadać decyzje o wiele bardziej drastyczne i bezpośrednio dotykające załogę. Tłumaczenia pracodawcy, że nic się takiego nie dzieje i że wypowiedzenie układów dotyczy co najwyżej kilkuset osób, kompletnie mnie nie przekonują. Prawdopodobnie chodzi o to, by sprawdzić, jak przyjęte metody "pacyfikacji" strony związkowej zadziałają na małej grupie, a potem - jeśli operacja zakończy się "powodzeniem" - zrobić to samo we wszystkich spółkach należących do Grupy Enea. Zarząd zwyczajnie sprawdza, na ile może sobie pozwolić względem pracowników.

SG: - W odpowiedzi wezwaliście załogi do podjęcia tak zwanego strajku włoskiego, na co pracodawca zareagował wręcz alergicznie...

MR: - Niektórzy nie rozumieją - albo udają, że nie rozumieją - czym tak naprawdę jest "strajk włoski". A to nic innego, jak staranne, dokładne wypełnianie swoich obowiązków. I nie ma nic wspólnego ze strajkiem w rozumieniu ustawowym. Teoretycznie pracodawca powinien się cieszyć, że pracownicy sumiennie wykonują czynności wynikające z przyjętych regulaminów. Jednak takie postępowanie sprawia, iż jego praca jest mniej efektywna, o wiele wolniejsza. Zarazem wszystko dzieje się w zgodzie z prawem. To ostatnie stwierdzenie jest tutaj szalenie istotne. Nikt nie ma prawa zarzucić pracownikowi, że ten stosuje się do obowiązujących go przepisów.

SG: - Tymczasem dotarły do nas sygnały, że kierownictwo spółki Enea rozsyła komunikaty do pracowników, w których przestrzega przed podejmowaniem "strajku włoskiego".

MR: - Kierownictwo próbuje nas podzielić i przeciwstawić "dobrych" pracowników niezrzeszonych "złym" związkowcom. Z tego, co wiemy, wzywa w tych komunikatach pracowników, by nie ulegali presji związków zawodowych. To jest, moim zdaniem, niepoważne. Pracownicy zrzeszeni i niezrzeszeni w związkach zawodowych są takimi samymi pracownikami. Dzielenie ludzi na lepszych i gorszych przypomina mi segregację rasową, która tutaj przybiera formę dyskryminacji części załóg. Przeciwstawiając jednych drugim pracodawca próbuje zainicjować "nagonkę" na związki zawodowe, a ostatecznym celem ma być pozbawienie organizacji związkowych ich ustawowej roli. Jeśli mu się to uda, będzie mógł zarządzać spółkami wchodzącymi w skład Grupy Enea z pominięciem jakichkolwiek zasad dialogu społecznego. Dlatego stanowczy opór ze strony załogi jest dzisiaj tak ważny. Spójrzmy na to, co się dzieje już teraz. Kierownictwo twierdzi, że wypowiedzenie dotychczasowego układu zbiorowego daje szanse na wynegocjowanie nowego. Naprawdę? Kto miałby ten nowy układ negocjować, skoro pozbawia się związki zawodowe posiadanych przez nie praw? Skoro chcą nowego układu, niech rozpoczną rozmowy. Przecież stary układ mógłby obowiązywać do momentu wynegocjowania nowych rozwiązań. Prawo nie wymaga wypowiedzenia układu zbiorowego pracy przed rozpoczęciem rozmów na temat nowego układu. Jednak postąpiono inaczej, bo chodzi o osłabienie pozycji pracownika względem pracodawcy, a nie o żaden układ. Podtrzymuję tezę, że kumulacja wszystkich tych zdarzeń - wypowiedzenia układu, zmian w statutach spółek, pozbawienia reprezentacji załogi w zarządach i radach nadzorczych - nie jest dziełem przypadku.

SG: - Czego możemy się spodziewać w najbliższej przyszłości?

MR: - Myślę, że tego, co dzieje się już dziś, tylko w szerszym wymiarze. Mówi się o wydzieleniu części spółki Enea bez podpisywania umowy transferowej, bo pracodawca uważa, że wie lepiej, co jest dobre dla pracownika. Związki zawodowe są - w tamtej narracji - "złym duchem", który uniemożliwia sprawne zarządzanie przedsiębiorstwem. I takie próby będą podejmowane nadal, jeśli się im nie przeciwstawimy. Świadczy to o niskiej jakości zarządzania. Przypominają się lata 90-te XX wieku, kiedy źle wynagradzany pracownik miał bardzo ograniczone prawa, a pracodawca mógł niemal wszystko.

SG: - A czego oczekujecie od pracodawcy "na już"?

MR: - Jako przedstawiciele załóg i organizacji, które utworzyły komitet protestacyjno-strajkowy, domagamy się odstąpienia od dotychczas podjętych decyzji, które uderzają w pracowników. Wypowiadając układ zbiorowy pracy w spółce Enea oraz układ ponadzakładowy, pracodawca naruszył stabilność warunków pracy i płacy, odebrał załodze wywalczone przez lata gwarancje, a ponadto podważył podstawy dialogu społecznego. Z tego bezwzględnie powinien się wycofać. W dalszej perspektywie nie wykluczamy niczego - również podjęcia rozmów, które doprowadziłyby do podpisania jakiegoś porozumienia. Musi być jednak dobra wola z obydwu stron. My odwołujemy się do obowiązujących przepisów i dobrych praktyk, podczas gdy pracodawca stosuje "własne rozumienie" prawa - nie podejmuje negocjacji czy rokowań, działa metodą faktów dokonanych. A już stwierdzenie zarządzających, że sami nie rozumieją wszystkich zapisów obecnie obowiązującego układu zbiorowego pracy, bo jest to dokument tak skomplikowany, całkowicie ich dyskwalifikuje. Samo obowiązywanie układu w danej firmie stanowi zachętę dla potencjalnych pracowników, bo gwarantuje im stabilne warunki pracy - do tego są to warunki korzystniejsze niż gwarantowane przez kodeks pracy. Jeśli dojdzie do negocjacji, na pewno nie zgodzimy się na jakikolwiek dyktat. Obecnie przekaz jest "jednokierunkowy" - "pracodawca mówi, pracownik ma słuchać, a związki zawodowe nie powinny mieć nic do gadania". Takiej formuły nigdy nie zaakceptujemy.

SG: - Dziękujemy za rozmowę.

 

rozmawiał: MJ