Katowice: "Marsz gwiaździsty" w obronie śląskiego przemysłu

Lis 05, 2025

4 listopada ulicami Katowic przeszła manifestacja przeciwko degradacji ekonomicznej i społecznej regionu. Do stolicy województwa śląskiego zjechało ponad 10 tysięcy osób reprezentujących górnictwo, hutnictwo, koksownictwo, energetykę, ciepłownictwo, przemysł motoryzacyjny, przemysł zbrojeniowy, rolnictwo, kolej, służbę zdrowia oraz służby mundurowe. Ich wspólny protest przyjął kształt tak zwanego marszu gwiaździstego - demonstranci zebrali się w trzech różnych miejscach, skąd przeszli przed siedzibę Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Uczestnikami akcji byli głównie członkowie i sympatycy organizacji tworzących Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy (MKPS) Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, ale nie tylko. Oprócz związkowców zrzeszonych w NSZZ "Solidarność", Ogólnopolskim Porozumieniu Związków Zawodowych, Forum Związków Zawodowych oraz Wolnym Związku Zawodowym "Sierpień 80" pojawili się przedstawiciele zagrożonych branż spoza Górnego Śląska - górnicy węgla brunatnego z Bełchatowa, hutnicy z Częstochowy, Krakowa i Ostrowca Świętokrzyskiego czy pracownicy puławskich Azotów.

- Przychodzimy z różnych stron, reprezentujemy różne organizacje związkowe, ale jednoczy nas wspólny cel - obrona przemysłu w naszym regionie, obrona miejsca pracy na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim - podkreślał wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność" Piotr Nowak, zapowiadając wydarzenie.

Szef górniczej "Solidarności" Bogusław Hutek wskazywał, że od zaangażowania samych mieszkańców Górnego Śląska w tego typu działania zależy, czy region ten będzie dobrym miejscem do życia dla przyszłych pokoleń.

- Ja tu przyjechałem walczyć (...) o to, co się stanie po nas. Ja mam dzieci, wnuki i chcę, żeby tu pracowały. A tu nie ma szans na pracę. (...) Jeżeli jeszcze w Tychach zamkną fabrykę Stellantis - bo gdzieś chodzą takie pogłoski - (...) tam nie będzie pracy, tam będzie zapaść. My o to chcemy walczyć dzisiaj. Chcemy to powiedzieć jasno i wyraźnie - Śląsk od czasów komuny, jeszcze po wojnie, pracował na całą Polskę. (...) Może dziś jest ten czas, żeby ta Polska zadbała o Śląsk i pracujących tu mieszkańców? - retorycznie pytał.

Demonstranci wyruszyli z dzielnicy Załęże, z Parku Kościuszki i sprzed Spodka o godzinie 15.30. Towarzyszyły im transparenty ("Dzisiaj niepodległość jest zagrożona. Nie pozwólmy wyprzedawać Polski") oraz skandowane hasła ("Cała Polska broni Śląska!"). Po godzinie dotarli w okolice Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Tam zorganizowano pikietę, którą rozpoczęło wspólne odśpiewanie "Mazurka Dąbrowskiego".

Następnie głos zabrał szef regionalnych struktur NSZZ "Solidarność" Dominik Kolorz.

- Znów ratujemy dzisiaj Śląsk. Ratujemy przemysł funkcjonujący na Śląsku - od kopalń począwszy, na koksownikach kończywszy - rozpoczął swoje wystąpienie.

Skrytykował dotychczasową uległość polskich rządów wobec Brukseli w kwestii wdrażania Europejskiego Zielonego Ładu.

Zauważył też, że główną przyczyną wysokich cen energii konwencjonalnej jest jej opodatkowanie przez Unię Europejską.

- Żądamy przede wszystkim głębokiej rewizji systemu opłat za emisje, bo opłaty ETS-u [unijnego systemu handlu emisjami - przyp. red. SG] rujnują polski przemysł, o który dzisiaj walczymy. Opłaty ETS-u powodują, że mamy horrendalnie wysokie ceny energii. I niech nikt nie "wciska nam kitu", że energia konwencjonalna, ta produkowana z węgla - obojętnie, czy brunatnego, czy kamiennego - to jest coś horrendalnie drogiego. Gdyby ta energia była tak samo opodatkowana, jak każda energia (...) na świecie, to byłaby jedną z najtańszych energii właśnie w Europie, właśnie w naszym kraju. Zielony Ład jest tym elementem, który nas zabija. Zielony Ład jest tym elementem, który powoduje, że energia jest droga i pada polskie hutnictwo, padają polskie stalownie, nie wyrabiają się polskie kopalnie - powiedział, zwracając się do zgromadzonych.

Nie zgodził się z twierdzeniem, że bezpieczeństwo energetyczne kraju można zapewnić poprzez rozwój energetyki gazowej.

- Gaz jest paliwem zdecydowanie droższym od węgla. I nie dajmy sobie "wciskać kitu", że jak będziemy mieli "paliwo przejściowe" w postaci gazu, to będziemy mieli tanią energię. To wszystko jest g...o prawda. Tak samo nie będzie taniej energii z wiatraków na morzu. Ta energia jest akurat najdroższa. Czemu to robią? Odpowiedź jest prosta, stare hasło - "kasa, misiu, kasa". My nie jesteśmy w stanie przynosić "pod stołem" do wójta, sołtysa, ministra pieniędzy i mówić - "weźcie naszą energię, weźcie tą tanią, konwencjonalną energię". Inni są w stanie te pieniądze w torbie przynieść - stwierdził.

Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" zwrócił uwagę na katastrofalną sytuację branży hutniczej i na bezczynność rządu w tej sprawie.

- Nie dość, że hutnictwo jest obarczone wysokimi cenami energii, spowodowanymi Zielonym Ładem, to jeszcze zalewa nas importowana stal z Ukrainy, z Chin i - (...) wyobraźcie sobie - z Rosji. To już jest totalna granda. Owszem, (...) mamy się zbroić. Mamy produkować własne czołgi, własne armaty, własną amunicję, własne wozy pancerne. Tylko że ta stal nie będzie nasza. Ta stal nie będzie z huty "Pokój", ta stal nie będzie z walcowni "Batory", to nie będzie produkcja z huty "Katowice", nie będzie tam koksu z koksowni "Przyjaźń", tylko to wszystko będzie z krajów, które nie są objęte podatkami wynikającymi z Zielonego Ładu. Żadnych szans na konkurencję. Pytają się nas, czy można zablokować import stali? Oczywiście, że można. Panie premierze Donaldzie Tusku - można. Co najmniej do końca czerwca przyszłego roku można zastosować artykuł 2. rozporządzenia Unii Europejskiej i zablokować import stali, i wykorzystywać tą stal na nasze zbrojenia, nawet na te (...) wiatraki - przekonywał.

Poruszył też kwestię realizacji umowy społecznej regulującej zasady transformacji górnictwa węgla kamiennego, odnosząc się przy tym do treści procedowanego w parlamencie rządowego projektu nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu sektora.

- Jedna jaskółka wiosny nie czyni. (...) Póki co, ta ustawa przewiduje brak pieniędzy na 3,5 tysiąca ludzi z Jastrzębia, 4 tysiące z PGG [Polskiej Grupy Górniczej SA - przyp. red. SG], tysiąca z Południowego Koncernu Węglowego. Mam taką nadzieję, że podczas prac nad tą ustawą te pieniądze się znajdą. I zwracam się teraz też do pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej - ustawa Wam pomoże dryfować, ona da Wam oddech być może do maja-czerwca przyszłego roku, ale ona nie załatwi Waszych problemów. Ja współczuję Wam, że dostaliście przez ostatnie lata, przez ostatni czas, takich doskonałych menadżerów, niby apolitycznych, którzy (...) w przeciągu półtora roku rozp...lili 7,5 miliarda złotych. To trzeba być mistrzem świata, żeby tyle kasy rozwalić w tak krótkim czasie. I z tego miejsca chcę powiedzieć jednoznacznie - i do nowego Zarządu JSW, i do ministra aktywów państwowych - nie sięgniecie już po pieniądze górników, tak jak to było 10 lat temu. Nie sięgniecie. My wam na to po prostu nie pozwolimy. Wara od górniczych wynagrodzeń! - podsumował.

O znaczeniu umowy społecznej i o trudnej sytuacji JSW mówił również Bogusław Hutek.

- To bardzo ważna rzecz. Musi być przyjęta, bo pomoże nam, pomoże Jastrzębskiej Spółce Węglowej, pomoże kopalni "Bogdanka" i innym, żeby górnicy mogli odejść na odprawę, na urlopy. Ale zostaje jeszcze 60 tysięcy ludzi, którzy chcą dopracować do emerytury, którzy chcą dalej pracować, a rząd nam funduje likwidację górnictwa. Czy ma już inwestora na Jastrzębską Spółkę Węglową? Powtarza się rok 2014, 2015, gdzie miano ją sprzedać. Wtedy ją uratowano. Mam nadzieję, że teraz ją też uratują - zaznaczył.

Przypomniał, że poza Europą wydobywa się coraz więcej węgla.

- Na całym świecie w tym roku padnie rekord - wydobędzie się i spali 9 miliardów ton węgla kamiennego. W Polsce - 40 milionów. I mówią nam, że musimy zamknąć kopalnie, zlikwidować elektrownie węglowe, bo uratujemy świat - zauważył z przekąsem.

Liderzy MKPS wystosowali petycję do premiera, którą przekazali wojewodzie śląskiemu Markowi Wójcikowi.

Ostatnim akcentem wieczoru było ustawienie płonących zniczy na schodach siedziby urzędu wojewódzkiego przez rozchodzących się demonstrantów. W tym czasie z głośników odtworzono utwór Jana Skrzeka "O, mój Śląsku".

Aby pobrać cyfrową wersję petycji MKPS, kliknij tutaj.