JSW: Członkowie RN odpowiedzieli ministrowi

Sty 22, 2026

Członkowie Rady Nadzorczej (RN) Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA (JSW) z wyboru załogi - Paweł Bieszczad, Robert Kudelski, Paweł Nieradzik i Arkadiusz Wypych - odnieśli się do słów wiceministra aktywów państwowych Grzegorza Wrony, jakie ten skierował wobec nich w wywiadzie udzielonym portalowi górniczemu netTG.pl. Podkreślili, że pracowników należy traktować podmiotowo, a nie obarczać negatywnymi skutkami błędów zarządczych. Zdaniem całej czwórki, JSW "trzeba ratować oraz pomóc [Spółce - przyp. red. SG] wyjść z trudnej sytuacji", jednak "zaangażowanie poszczególnych interesariuszy" w ratowanie firmy powinno być "proporcjonalne i adekwatne".

15 stycznia, odpowiadając na pytanie dziennikarza netTG.pl dotyczące rozdysponowania środków zgromadzonych w Funduszu Inwestycyjnym Zamkniętym (FIZ), Grzegorz Wrona stwierdził: "Pracownicy mają czterech swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej i jednego w zarządzie. Osoby te miały pełną wiedzę co się stało ze środkami zgromadzonymi w FIZ. Co więcej, wydatkowanie tych środków odbyło się za ich zgodą".

Jak wskazali członkowie RN, większość w Radzie mają przedstawiciele Skarbu Państwa wskazani przez Ministra Aktywów Państwowych. - Fakt, że ostatecznie rada nadzorcza podjęła uchwałę nie oznacza, że została podjęta jednogłośnie - zwrócili uwagę.

Każde udzielenie przez Radę Nadzorczą zgody na umorzenie certyfikatów FIZ stanowiło informację poufną, co miało określone konsekwencje.

- Zarząd JSW zwracając się z wnioskami do rady nadzorczej o umorzenie certyfikatów, stawiał ją niejako pod ścianą, gdyż uzasadniał to utratą płynności, a brak takiej zgody skutkować będzie niemożnością wypłacenia wynagrodzeń pracownikom - czytamy w piśmie skierowanym na ręce wiceministra.

Autorzy pisma opisali swoją aktywność w pracach RN.

- W 2024 r., gdy rozstrzygane były postępowania kwalifikacyjne na członków zarządu JSW sygnalizowaliśmy, że niektóre osoby, które złożyły aplikacje i z którymi rada nadzorcza przeprowadziła rozmowy kwalifikacyjne, nie spełniały pożądanych przez radę nadzorczą warunków dotyczących zarządzania dużymi spółkami. Ponadto, osoby te nie dysponowały doświadczeniem w branży górniczej. Pomimo naszych uwag, rada nadzorcza większością głosów postanowiła powołać te osoby w skład zarządu JSW. My nie poparliśmy tych decyzji - zaznaczyli.

Skutkiem powołania do Zarządu JSW wspomnianych osób miały być nietrafione decyzje, które przyniosły Spółce wymierne straty.

- Jedną z nich, aczkolwiek kluczową, była decyzja o zatrudnieniu firmy AT Kearney, jako doradcy zarządu. Wynikała ona, wg naszej opinii, właśnie z braku doświadczenia i kompetencji. My byliśmy przeciwko podjęciu uchwały o wyrażeniu zgody na zatrudnienie doradcy i złożyliśmy zdanie odrębne do uchwały argumentując to m.in.: (i) wysokością wynagrodzenia i warunkami umowy, (ii) tym, że kompetencje do przeprowadzenia restrukturyzacji firmy są w JSW i powinniśmy opierać się na własnych pracownikach, (iii) procesem wyboru firmy doradczej - przypomnieli przedstawiciele załogi w RN JSW, gdzie indziej dodając, że zwracali uwagę na koszty zatrudniania firm doradczych, które "nie powinny mieć miejsca w tak trudnym dla Spółki czasie". 

Skrytykowali również niektóre elementy Planu Strategicznej Transformacji (PST) JSW.

- Plan (...), który został przyjęty zawierał wiele, delikatnie mówiąc, zbyt optymistycznych założeń, w tym m.in. wydobycie węgla koksującego na poziomie 14,5 mln ton rocznie, co z uwzględnieniem węgla do celów energetycznych dawałoby łączne wydobycie z kopalń powyżej 17 mln ton. Naszym zdaniem były to założenia nierealne. W następstwie przyjętego programu, cykliczne raporty firmy AT Kearney przygotowywane dla potrzeb zarządu i rady nadzorczej były już odpowiednio korygowane in minus, co tylko potwierdziło słuszność naszego stanowiska. (...) Autorski pomysł członka zarządu odnośnie pilotażowego programu motywacyjnego w celu zwiększenia wydobycia, z którego założeniami nie zgadzaliśmy się i proponowaliśmy (...) korekty, okazał się fiaskiem. Mimo wydatkowania dodatkowych milionów, poziom wydobycia w 2025 r. nie został zrealizowany. Dodatkowo zaznaczmy, że PTE [plan techniczno-ekonomiczny - przyp. red. SG] 2025 nie zostało pozytywnie zaopiniowane przez radę nadzorczą, która miała szereg uwag do przedstawionego dokumentu - napisali.

Przywołali sytuacje, w których deklaracje składane przez kierownictwo Spółki nie były realizowane lub nie odpowiadały rzeczywistości.

- PST przewidywał (...) opracowanie przez zarząd planu ratunkowego na wypadek utraty płynności. Pomimo naszych wielokrotnych apeli o przedstawienie radzie nadzorczej tego planu i obiecanek zarządu, że prace trwają i niebawem otrzymamy stosowny dokument, nigdy go nie otrzymaliśmy. Założenia zarządu co do rychłego zwrotu składki solidarnościowej [odprowadzonej przez JSW w wysokości 1,6 miliarda złotych do budżetu państwa jako daniny z tytułu »nadzwyczajnych zysków« - przyp. red. SG] i przekonywanie rady nadzorczej, że to kwestia trzech miesięcy okazały się mrzonkami. Na nasze pytania odnośnie zaangażowania zarządu w zakresie alternatywnego pozyskania finansowania z rynków zewnętrznych uzyskiwaliśmy odpowiedź, że takie wsparcie finansowe jest niemożliwe (...), gdyż nie ma instytucji chętnych do wsparcia kapitałowego JSW. Aktualnie wiemy, że nie było to prawdą - zauważyli.

Ich propozycja, by rozważyć powołanie "komitetu rady nadzorczej ds. dialogu społecznego", którego zadaniem byłoby "wsparcie zarządu w relacjach ze stroną społeczną", została zignorowana.

"Pracowniczy" członkowie RN przedstawili swój punkt widzenia na kwestię przyjęcia programu oszczędnościowego dla Spółki.

- Uważamy że JSW S.A. trzeba ratować oraz pomóc wyjść z trudnej sytuacji. Jednakże, zaangażowanie poszczególnych interesariuszy powinno być proporcjonalne i adekwatne. Pracownicy, jak pokazuje historia, są odpowiedzialni za JSW i swoje miejsca pracy. Muszą mieć jednak przekonanie, że są traktowani podmiotowo, a nie przedmiotowo. Muszą mieć pewność, że zarząd Spółki i większościowy akcjonariusz zrobili wszystko, co tylko możliwe, by proces ratowania w jak najmniejszym stopniu dotykał pracowników i ich rodzin - podsumowali.