"Bogdanka": Spór o podwyżki

Lut 08, 2024

Cztery organizacje zrzeszające pracowników Lubelskiego Węgla (LW) "Bogdanka" SA - "Solidarność", Związek Zawodowy Górników w Polsce, "Kadra" i "Przeróbka" - zwróciły się do pracodawcy w trybie ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, żądając spełnienia dwóch postulatów: wzrostu wynagrodzeń dla załogi o 15 procent i zwiększenia odpisu na tegoroczny Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych. Termin realizacji żądań ustalono na 14 lutego.

W załączonym uzasadnieniu przedstawiciele strony społecznej podkreślili, że propozycja wzrostu płac, jaką przedstawił im Zarząd Spółki, nie zakłada indeksacji wynagrodzeń do współczynnika inflacji średniorocznej za 2023 rok, nie odzwierciedla możliwości płacowych Spółki wobec uzyskanych w 2023 roku wyników finansowych i nie spełnia oczekiwań załogi "w kontekście wysiłku włożonego w osiągnięcie wyniku".

- Związki Zawodowe postanowiły odwołać się do właściwych w takiej sytuacji rozwiązań prawa wchodząc w spór zbiorowy z Zarządem LW Bogdanka S.A. z wszelkimi przewidzianymi ustawą konsekwencjami - brzmi konkluzja pisma skierowanego na ręce pracodawcy.

O to, na co liczą związkowcy i dlaczego domagają się 15-procentowych podwyżek, pytamy szefa Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" LW "Bogdanka" SA Mariusza Romańczuka.

- Celem strony związkowej jest utrzymanie wartości płacy realnej w odniesieniu do inflacji i całego otoczenia, bo przypomnę, że oprócz inflacji rosną także inne wskaźniki, jak płaca minimalna czy średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Aby stworzyć właściwą przestrzeń negocjacyjną i finalnie osiągnąć zakładany cel, zaproponowaliśmy wzrost wynagrodzeń o 15 procent - odpowiada przewodniczący.

Zaznacza, że postulat płacowy przedstawiony przez organizacje związkowe jest punktem wyjścia do dalszej dyskusji.

- Daliśmy Zarządowi czas do 14 lutego. Nie chcieliśmy stawiać sprawy "na ostrzu noża" i z góry twierdzić, że oczekujemy określonego poziomu wzrostu wynagrodzeń, bo jeśli tak się nie stanie, to w ogóle nie siadamy do rozmów. Wtedy byłby to dyktat, a nie negocjacje. Propozycja 15-procentowych podwyżek ma swoje uzasadnienie w dobrych wynikach LW "Bogdanka" SA - tych za rok ubiegły i tych prognozowanych. Wstępne dane dotyczące roku 2023 mówią o zysku wynoszącym 687 milionów złotych netto. Jeśli doliczyć odpis aktualizujący w kwocie 48,5 mln zł, łącznie byłoby to 735 mln zł. Zdaniem Zarządu, w 2024 r. kopalnia wydobędzie 9 mln ton węgla. Wiemy, że ceny będą niższe, ale nie na tyle niskie, żeby zagrozić spodziewanym wynikom finansowym. Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik - pracodawca nie chce sprecyzować, jakie środki zamierza przeznaczyć na inwestycje. Obawiamy się, że ktoś te pieniądze będzie nam chciał w formie dywidendy po prostu zabrać, dlatego chcemy, by pracownicy otrzymali je jeszcze przed opodatkowaniem. Dzięki temu więcej środków zostanie na miejscu, w regionie. Zależy nam też, żeby wynegocjowany wzrost wynagrodzeń został wprowadzony bezpośrednio do stawek, bo one stanowią potem podstawę przy wyliczaniu kolejnych podwyżek - wyjaśnia Mariusz Romańczuk.

Wraca też do propozycji złożonej przez kierownictwo Spółki.

- W ostatnim czasie Zarząd chwali się różnymi osiągnięciami, jakie osiąga Spółka i kopalnia. Co chwilę słyszymy o świetnych wynikach, rekordowych ścianach... Nie ma natomiast mowy o zagrożeniach. Tym większe było nasze zaskoczenie, gdy pracodawca zaproponował nam podniesienie wartości tych elementów płacowych, których wartość i tak musiałaby zostać podniesiona, bo tak stanowi układ zbiorowy pracy. Mówiąc krótko - pracownicy mieliby uznać, że otrzymują coś dodatkowo, choć byłyby to pieniądze, które i tak by otrzymali na mocy obowiązującego układu zbiorowego pracy. Na takie rozwiązanie nie mogło być naszej zgody - podsumowuje.